Wiem, że się boisz. To całkowicie zrozumiałe. Warto, żebyś zrozumiała, że to właśnie Twoje obecne działania zwiększają prawdopodobieństwo przytycia. Na tę niewspierajacą kontrolę wyczerpujesz swoje zasoby, które w końcu się skończą i pękniesz.
Przepracowane pozwolenie na jedzenie pozwoli Ci jeść do sytości i bez poczucia straty rezygnować z kolejnego gryza. Nauka jedzenia w zgodzie z ciałem polega na nie przekraczaniu swojego zapotrzebowania, a to oznacza, że nie będziesz tyć ;)
Na samym początku procesu Twoja masa ciała może się delikatnie wahać. To jego część, a nie całość. Dążymy do złotego środka.
1. Jeśli zmagasz się z nadprogramowymi kilogramami, to naszym celem jest zahamowanie procesu tycia, a następnie powrót do optimum, a więc spadek masy ciała. To się może wydarzyć już podczas pracy z kursem.
2. Jeśli Twoja masa ciała jest w normie, to dążymy do tego, żeby się nie zmieniła. Podobnie jak napisałam wyżej: mogą wystąpić delikatne wahania, ale później wszystko wróci do normy ;)
3. Jeśli utrzymujesz niedowagę i niedożywienie, to nie ma opcji, żeby to utrzymać, bo to nie jest jedzenie w zgodzie z ciałem. Często wystarczy kilka kilogramów więcej, żeby odzyskać zdrowie (przede wszystkim to hormonalne!). To jest „cena”, którą warto zapłacić, bo koszty które obecnie ponosisz są wysokie. Warto wciąż je ponosić? Moim zdaniem nie. Dążymy do tego, żebyś wróciła do jedzenia w zgodzie z ciałem i utrzymała optymalną i prozdrowotną masę ciała.