fbpx

Mój nowy początek. Krótkie wyjaśnienie.

utworzone przez | Kwi 26, 2020 | Moja historia | 0 komentarzy

Cześć, dzień dobry!

 

To już oficjalne! Nadaję (piszę) do Was z mojego nowego miejsca w sieci – mogę tak to nazwać, ponieważ uważam, że strona przeszła CAŁKOWITĄ metamorfozę. 

Pierwsze próby blogowania podjęłam w 2018 roku i nie ukrywam: poszło mi średnio. A dosadniej mówiąc: poległam na całej linii. Ogólnie pojawiło się sześć wpisów. Całkiem niezłych! Poruszyłam kilka ciekawych tematów, a co więcej: miałam już pomysły na kolejne! 

Jednak potem przyszedł mały kryzys… 

Jakoś nie potrafiłam znaleźć siebie w tym wszystkim. Z jednej strony chciałam publikować treści czysto merytoryczne, a z drugiej: dzielić się z Wami swoją rzeczywistością oraz rzeczami, które napędzają mnie do działania. Nie chciałam kreować w social mediach swojego wyidealizowanego obrazu, więc gdy pojawiały się u mnie gorsze dni to znikałam.

Na codzień dużo się uczę, jednak nie tylko na poziomie zawodowym. Jestem NIE tylko dietetykiem oraz trenerem. Sama wpędziłam się w ślepy zaułek, bo pozwoliłam żeby w mojej głowie pojawiały się następujące pytania:

  • Czy wypada mi o tym napisać?
  • Czy te treści kogoś zainteresują – przecież to nie jest związane z żywieniem ani treningiem!
  • A co jeśli zostanę… wyśmiana?

Tak, dobrze czytasz. Zamiast dzielić się rzeczami, które są dla mnie wartością, stawiałam sobie kolejne ograniczenia. 

Było, minęło – a przynajmniej mam taką nadzieję.

Dlatego dzisiaj przychodzę nie tylko z odnowioną stroną, lecz również po gruntownym przemeblowaniu myśli. Ta strona nie ma być idealna, nie ma być również dla każdego. Niektórzy będą woleć inną formę merytoryki lub inne pióro i to jest ok! Ale… ja też jestem ok.

Co tu znajdziesz? Moją codzienność. Jednak nie w takiej typowo vlogowej odsłonie.

Zamiast pokazywać Ci w co się dzisiaj ubrałam (bo nie oszukujmy się, blogerka modowa ze mnie żadna! Najcześciej zobaczysz mnie w dresie albo legginsach i z burzą włosów na głowie. Jak je układać też Ci nie powiem…), gdzie byłam albo co zjadłam na śniadanie – dobra, wróć… to pokazuję na instagramie! – ogólnie mówiąc: lifestyle, podzielę się z Tobą codziennością osoby, która jest totalnie zajarana pracą jaką wykonuje. 

Dietetyka to nie tylko układanie jadłospisów, wymyślanie nowych przepisów czy praca jeden na jeden z podopiecznym. Tak samo jest z treningiem. Możesz ułożyć idealną dietę lub plan treningowy, jednak jeśli osoba, którą się opiekujesz boryka się z innym problemem to swoje idealne zapiski możesz włożyć do segregatora. 

Jakie inne problemy mam na myśli? Samoocena, nastawienie do zmiany, przekonania odnośnie zdrowego stylu życia, trudności z jakimi się spotyka. W fit świecie mało się mówi, że plan dnia u każdego wygląda inaczej. Masz po prostu trzymać michę i zasuwać na treningi. Do tego pamiętaj o 10 tysiącach kroków dziennie, suplementacji, odpowiedniej regeneracji… ahhh! No i oczywiście o tym, żeby nigdy się nie poddawać. 

To nie jest mój świat. I nie takiego podejścia chce uczyć swoich podopiecznych. Sama kiedyś w nim tkwiłam i najlepszą rzeczą jaką dla siebie zrobiłam była rezygnacja z dążenia do ideału. I wiesz co? Po tej stronie jest dużo fajniej. Będę Ci powtarzać, że kilogramy czy centymetry nie są miarą Twojej wartości jako człowieka. Waga to narzędzie, które pokazuje cyferki. Nie powinna wpływać na Twoją samoocenę. Akceptacja swojej rzeczywistości nie oznacza bierności. Dalej możesz walczyć o zmianę, jednak tym razem z innym nastawieniem. Do samej siebie. Z miłością i szacunkiem do samej siebie. Wiem, to trudne – chyba będziemy uczyć się tego razem. Co Ty na to?

Czy będzie merytoryka? PEWKA!

To jest właśnie ta moja codzienność. Uwielbiam dowiadywać się nowych rzeczy, a największą motywacją są… podopieczni. Serio! Kiedy osoba zgłasza się do mnie z jakimś problemem to moją misją jest pomóc najlepiej jak potrafię. A do tego: jestem ciekawska i nie potrafię przez cały czas obracać się w jednym temacie. Oszalałabym!

Skoro nie działam w sposób liniowy, a bliżej mi do burzy mózgów to dlaczego mam na siebie nakładać konkretny schemat? 

Jednego (na pewno NIE dnia) tygodnia/miesiąca pochłonie mnie temat funkcjonowania kobiecego organizmu na poziomie hormonalnym. Innym razem pójdę w stronę dietetyki klinicznej – hashimoto, insulinooporność, hipoglikemia, pcos… YAAASS! A jeszcze później nie będę mogła się oderwać od książek poruszających temat jedzenia emocjonalnego oraz zmiany nawyków.

A Ty będziesz mogła/mógł być w tym razem ze mną. Wchodzisz w to?

Jeśli czujesz mój klimat i też jesteś trochę ciekawska/i to na pewno się nie zanudzisz. Promise! 

Monika, a ten lajfsajl to w końcu będzie czy nie? Ano będzie, bo:

  • podróże sprawiają, że łapie głęboki oddech i dzięki nim wracam do swojego życia bogatsza w nowe doświadczenie oraz co tu dużo mówić: szczęśliwsza! 
  • #polecajki, czyli książki, seriale, podcasty, bo nie umiem już bez nich żyć. Jedne sprawiają, że się rozwijam, a inne: że po prostu uśmieję się do łez;
  • doświadczenia… często te bardzo bolesne oraz dające do myślenia. Jeśli podzielenie się swoją historią czy problemami, sprawi że nauczysz się czegoś na moich błędach to cóż… be my guest.

Na koniec… tak, WIEM, WIEM i jeszcze raz WIEM. Piszę długie posty, a  czasami zamiast powiedzieć wprost to nakreślam caaaaałą sytuację. I… jest mi z tym dobrze.

Przypominam: to jest strona monikamichalak, więc Michalak nadaję w swój charakterystyczny sposób. Tyle w temacie.

I tyle na dzisiaj!

Ściskam mocno – jak zwykle. Wspaniałego poranka, popołudnia czy tam wieczoru. Ja tu się rozpisałam. Teraz czas na Ciebie, żebyś zostawił/a znaka w komentarzu.

 

M. 

Komentarze

Tutaj też się rozgadałam:

Co to jest porcja?

Co to jest porcja?

Cześć, dzień dobry!   Po przeczytaniu tytułu posta w Twojej głowie mogła pojawić się myśl, że zwariowałam, decydując się na napisanie artykułu wyjaśniającego znaczenie porcji. W sumie… porcja to ilość zjadanej żywności i tyle, prawda? TAK I NIE.   Jest to...

O organizacji czasu. Jak wyszłam z prokrastynacji?

O organizacji czasu. Jak wyszłam z prokrastynacji?

Cześć, dzień dobry! Można powiedzieć, że jesteśmy w samym centrum historycznego okresu. O czasach zarazy nie zapomnimy ani my ani następne pokolenia. Ja na bank! Na pewno za kilka (dziesiąt) lat będę opowiadać o tym jak świat się nagle zatrzymał i wszyscy nie...