Czytelnia

2#. Jak przetrwać święta? Przecież to nie survival race!

Grudzień 18, 2018

Hejka naklejka! 


Jak możecie się domyślić po tytule – dzisiaj pogadam trochę o świętach. Został mniej niż tydzień do Wigilii i w związku z tym, przeglądając media społecznościowe, natkniemy się w na mnóstwo przepisów świątecznych, jak również na posiłki, które bardzo kojarzą się z tym okresem. Przyprawę do piernika czuć niemal wszędzie (nawet wchodząc do centrum handlowego, serio!), miasta są przepięknie oświetlone, a dominującymi kolorami jest czerwień i zieleń.

Jest bajkowo, klimatycznie, człowiek nie może wręcz się doczekać powrotu do domu
i spotkania z bliskimi. Czar trochę pryska, kiedy wśród postów o tematyce kulinarnej czy prezentach, nagle trafi się na ten z poradami jak przetrwać okres świąteczny…


– “Czy w święta liczyć kalorie?”

– “Co mogę zjeść, żeby makro się zgadzało?”

– “Czy mogę sobie pozwolić na kawałek ciasta?”

– “A co jak zjem za dużo?”

– “Czy można przytyć w kilka dni?”

– “Znacie jakieś przepisy na fit święta?”

Długo mogłabym jeszcze wymieniać kolejne pytania, które siedzą w głowach niektórych osób. Dodajmy do tego stwierdzenie: “Postaram się pilnować w święta”/”Nie będę się przejadać” i od razu widać, że mamy problem z jedzeniem.

Problem, którego jesteśmy świadomi i czasami podejmujemy zbyt radykalne kroki, żeby sobie z nim poradzić.

Wiecie co jest najgorsze? To, że sami pozbawiamy się tej całej radosnej atmosfery. Święta to nie tylko jedzenie! Święta to przede wszystkim rodzina i bliscy, to wspólne kolędowanie czy śpiewanie “Last Christmas”, ubieranie choinki, pieczenie i ozdabianie pierniczków, prezenty i czas na odpoczynek.

W tym poście nie mam na celu mówić Wam jak przetrwać spędzić ten czas i ile pierogów możecie zjeść. Spróbuję za to pomóc określić przyczyny takiego myślenia.

Kiedy zaczynają się święta?

Zacznijmy od tego, że jeśli już tydzień przed zastanawiasz się jak spalić wigilijną kolację oraz czy w Boże Narodzenie siłownia jest otwarta to … zastanów się dlaczego. Mówię poważnie.

Może Twoja dotychczasowa dieta jest zbyt restrykcyjna? Może za bardzo kontrolujesz ilość kalorii i makroskładników, które dostarczasz? A może masz nieprawidłową relacje z jedzeniem i po prostu boisz się, że będziesz jeść bez opamiętania?

A jeśli teraz poprosiłabym Was o to, żebyście NIE myśleli o czekoladzie? Czy tabliczka pojawiła się przed oczami? Przecież mówiłam, żebyście NIE myśleli o czekoladzie! Ślinianki zaczęły pracować? NIE MYŚL O CZEKOLADZIE!

Przyznaję, że test jest dosyć hardcorowy, ale chciałam dosadnie pokazać o co mi chodzi. Im bardziej skupiacie się na tym czego nie możecie zjeść albo ile potrawy mają kalorii, tym więcej o tym myślicie. Coraz Wasz mózg dostaje bodziec, który mówi: jedzenie, jedzenie, jedzenie. Dochodzi do tego, że sami się nakręcacie. Jeśli od poniedziałku myślałabym o niedzielnym odstępstwie od diety, to bardzo prawdopodobne jest, że zamiast paska czekolady zjadłabym ja całą – ale nie powoli! Na RAZ, szybko, zanim mi ktoś zabierze! Przecież tak długo na nią czekałam…

Ciągłe myślenie o jedzeniu albo o tym czego nam nie wolno zjeść (chociaż od razu zastrzegam – nie powinno być tak, że całkowicie eliminujecie z diety lubiany przez Was produkt) powoduje, że sami osłabiamy naszą silną wolę. Dużo łatwiej jest się oprzeć raz na jakiś czas niż kilkanaście razy dziennie.

Potraktuj święta jako okazję do spędzenia czasu z bliskimi. Niech jedzenie będzie pysznym i przyjemnym dodatkiem – nie codziennie jest okazja do zjedzenia posiłku w pełnym rodzinnym gronie. Szczerze? Ja bardziej obawiam się pytań (całe szczęście, że pracę magisterską mam już dawno obronioną!), które padną, a nie tego ile będę miała nadwyżki kalorycznej.

(Nie) zwykły czas!

Mimo, że te dni są wyjątkowe, potraktuj je zwyczajnie jeśli chodzi o jedzenie. Przede wszystkim nie jedz na siłę. Możesz spróbować każdej potrawy, jeśli tylko masz na to ochotę, ale pamiętaj, że kolejna porcja lub kawałek ciasta będzie smakować tak samo jak ten pierwszy. Masz ochotę na drugi kawałek sernika, a wolisz opuścić makowca?  Twój wybór! I tutaj dodatkowo kłania się asertywność – jeśli czegoś NIE lubisz, NIE chcesz zjeść … to tego NIE jedz (nawet jak ktoś namawia).

Uwierz mi – jego zadowolenie z nałożenia Ci dokładki będzie mniejsze, niż Twoje wyrzuty sumienia albo dyskomfort z racji przejedzonego brzucha. 

Wigilia jako pierwszy posiłek w ciągu dnia?

Są osoby, które postanawiają pościć przez cały dzień. Jeśli przemawiają za tym Twoje poglądy religijne albo chcesz podtrzymać tradycję rodzinną to mnie nic do tego. Jednak, gdy wybór jest podyktowany tylko i wyłącznie chęcią oszczędzenia kalorii to raczej nie tędy droga. Przegłodzenie się przez cały dzień może doprowadzić do jedzenia “z odbicia” i niepohamowanego apetytu – zwłaszcza, gdy nie jesteś przyzwyczajony do takiego systemu żywieniowego jak Intermittent Fasting. W konsekwencji spożyjesz dużo więcej…

Ja praktykuję 2 – 3 mniejsze i lekkostrawne posiłki w ciągu dnia, czyli podobnie do tego jak jestem przyzwyczajona przez cały rok. Nie wyobrażam sobie nie zjeść śniadania, bo należę do osób, które wolą jeść rano niż wieczorem. Pozwala mi to na zjedzenie normalnej kolacji wigilijnej, bez dopychania się na siłę, bo przecież pościłam cały dzień.

Siedzące święta

Kto powiedział, że trzeba cały czas siedzieć przy stole? Ręka wtedy sama sięga po dokładkę czegoś pysznego. Jak się temu oprzeć? Jest na to sposób? A pewnie: ruch! Możesz równie dobrze posprzątać ze stołu i zmienić naczynia, wyjsć na spacer, jak również zaproponować rodzinną grę. Niech Twoi bliscy też będą aktywni. Jeśli w domu jest xbox czy playstation to będą również gry, gdzie trzeba się ruszać. Kolejną opcją są stare, dobre kalambury. Gwarantuję, że będzie kupa śmiechu!

A jeśli masz ochotę zrobić trening to też go zrób! Pod warunkiem, że nie jest podyktowany wyrzutami sumienia lub wewnętrznym przymusem, a po prostu lepiej się poczujesz, bo Twoje ciało jest przyzwyczajone do ruchu. Nie ma żadnej odgórnej zasady, że święta muszą być pozbawione aktywności fizycznej.

Dodatkowe świąteczne kilogramy

Chyba w każdej rodzinie jest taki wujek co przy stole na cały głos oznajmia, że jak jutro stanie na wagę to będzie dodatkowe 5 kilogramów więcej. Jak to w końcu jest? Tyjemy w święta czy nie? Najczęściej jest tak, że już dwa tygodnie przed zaczyna się nadwyżka kaloryczna: wigilie pracownicze lub ze znajomymi, wyjścia na jarmarki czy też porzucenie diety z myślą, że w święta i tak zaprzepaścimy całe nasze starania. To nie prawda! Waga może pokazać większą liczbę, ale będzie to wynikiem niestrawionego jedzenia, nagromadzonej wody i uzupełnieniem glikogenu. Jeśli będziesz w dodatnim bilansie kalorycznym tylko przez kilka dni to nie stracisz efektów treningu ani diety. Pułapka w którą możemy wpaść to dojadanie po świętach. Rozwiązaniem może być tutaj przygotowanie mniejszej ilości potraw lub podarowanie żywności osobom potrzebującym.

Fit święta

Jeśli zdecydujesz się na przygotowanie zdrowszych ciast, potraw albo postawisz na stole wodę z owocami zamiast słodkiego napoju to nie będzie to nic złego. Skoro Twoje nawyki żywieniowe uległy zmianie to dlaczego nagle musisz popijać colę albo zjeść przesłodzony deser jak nie masz na to ochoty? Chodzi o to by nie popaść w skrajności i na przykład: odchudzać makowca, który z racji użytych składników będzie dostarczał sporą ilość tłuszczu. Jeśli jesteś osobą zdrową i nie masz alergii/nietolerancji żywieniowych to zjedz cukier, gluten, nabiał i co tam jeszcze nie jest uznawane w fit świecie. Na zdrowie!

Podsumowując:

Ciesz się świętami i czasem, który możesz spędzić z bliskimi. Niech będą magiczne, wyjątkowe i niepowtarzalne. 

Nie patrz na jedzenie pod kątem kalorii i makroskładników, ale też nie traktuj kolacji wigilijnej jako swojego ostatniego posiłku w życiu. Postaraj się zrobić to co najtrudniejsze: zachowaj umiar i znajdź złoty środek.

Dotrwaliście do końca, ufff! Dajcie znać jakie jest Wasze podejście!

Na koniec jeszcze chciałabym Wam życzyć Wesołych, Spokojnych i Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. 

Ściskam mocno, buziaki!

M.

Zobacz także

2 komentarze

  • Odpowiedz Fizjoerka Paweł Botor Grudzień 18, 2018 o 9:29 pm

    Wow, takiego podejścia jeszcze nie widziałem (czytałem) wśród dietetyków! :O Bardzo cenię sobie twoje NORMALNE podejście do jedzenia i właśnie w takim duchu zamierzam spędzić święta. Wielkie dzięki za podzielenie się przemyśleniami – dały mi sporo pozytywnej energii do… jedzenia 😉

    • Monika Michalak
      Odpowiedz Monika Michalak Grudzień 19, 2018 o 8:30 am

      W takim razie jeszcze raz wesołych i normalnych świąt! Niech wszystko będzie pyszne! ♥️

    Zostaw odpowiedź